<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh! What does this button do?</title><link>http://ania.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 11:24:32 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Shouldn't you be working?</title><link>http://ania.jogger.pl/2012/01/09/shouldn-t-you-be-working/</link><description>&lt;p&gt;Nie wiem czy są jakieś sposoby na leczenie uzależnienia od serwisów społecznościowych, ale na mnie żadne do tej pory skutecznie nie działały. Jak objawia się takie uzależnienie? Włączasz przeglądarkę w konkretnym celu, chcesz znaleźć rozwiązanie problemu albo przeczytać dokumentację, a po pół godziny spostrzegasz, że ojej siedzę na facebooku i bezmyślnie klikam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Próbowałam już wielu metod zaradczych, z których kasowanie kont miało najlepszy i najbardziej miarodajny skutek. Niestety posiadanie pracy i zainteresowań związanych z tematem, wcale tej sprawy nie ułatwia. I nie jest to nawet kwestia wycięcia konkretnych serwisów społecznościowych. Był IRC, można było ślęczeć przy nim bez sensu all night long. Potem pojawił się jogger i można było pół dnia scrollować stronę główną albo wdawać się w dyskusje w komentarzach (remember?). Potem poszło już z górki, bo pojawił się blip, facebook, nasza klasa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To nie jest problem jednego serwisu, to problem polegający na znikomej bezpośredniej dotkliwości ślęczenia na tych serwisach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kwarantanny? Sure. Są bardzo skuteczne, dają złudne poczucie kontroli nad sobą i otoczeniem. Nawet jeśli z takiej kwarantanny nie wróci się na porzucony serwis społecznościowy, to zawsze pojawiają się kolejne (oh hi G+, I love you!). I przecież już tak silnie kontrolujesz swoje poczynania w internecie, że nic się nie stanie jeśli raz dziennie, na chwileczkę, na momencik wejdziesz sobie na serwisik i zobaczysz co tam u innych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdzieś po drodze pojawiają się jeszcze smartfony. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy na swoim smartfonie nie sprawdzał maila w środku nocy. W międzyczasie też spopularyzowała się grywalizacja w społecznościówkach. Można było np zdobyć badge za 10 wizyt na siłowni/fitnessie w ciągu 30 dni (można zgadywać kto go solidnie wypracował) na foursquare.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I nadal szukam rozwiązania, a wszystkie zdają się być zbyt doraźne. Szczęśliwie byłoby gdybym nie umiała obejść takich zabezpieczeń jak &lt;a href=&quot;http://lifehacker.com/5452620/stayfocusd-blocks-and-manages-time+sucking-web-sites&quot;&gt;StayFocusd&lt;/a&gt;, a najwygodniej byłoby, gdyby ktoś miał roota na mojej stacji roboczej i kontrolował iptables, tak, żebym nie miała do niego dostępu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 09 Jan 2012 09:59:00 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2012/01/09/shouldn-t-you-be-working/</guid><category>nietechnicznie</category><category>technicznie</category></item><item><title>Broadcast message - 3 kwartał '11.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/10/01/broadcast-message-3-kwartal-11/</link><description>&lt;p&gt;Tutaj już raczej nigdy nie będzie tak często jak kiedyś bywało. Toteż, tylko broadcast message, bo nie chcę całkiem uśmiercać tego bloga.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Zmieniłam pracę, dalej programuję w pythonie, jestem podobno faszystką od 80 kolumn (MWAHA!), czyszczę kod &lt;a href=&quot;https://gist.github.com/1211285&quot;&gt;pyflakesem&lt;/a&gt; z uporem maniaczki, walczę z redisem i solrem. Mam różową konewkę, jestem Watering Can Operator From Hell (WCOFH). Wreszcie pracuję w miejscu gdzie wszystko jest tak jak być powinno, a nawet lepiej (&lt;a href=&quot;https://groups.google.com/group/django-pl/browse_thread/thread/cfffa3e9043a8b80?hl=pl&quot;&gt;i nadal szukamy programistów!&lt;/a&gt;).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Przeszłam ostatnie starcie z dziekanatem, teraz przechodzę męki walcząc z magisterką, która od czerwca utknięta była na etapie 17 stron.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Byłam na &lt;a href=&quot;http://pl.pycon.org/2011/&quot;&gt;PyConie&lt;/a&gt;. Jadę na &lt;a href=&quot;http://rupy.eu/&quot;&gt;RuPy&lt;/a&gt;. Regularnie zasilam szeregi &lt;a href=&quot;http://www.pywaw.org/&quot;&gt;PyWawu&lt;/a&gt; i DjangoPiwo. I jeszcze na &lt;a href=&quot;http://wrug.eu/&quot;&gt;WRUGu&lt;/a&gt; mnie będzie można znaleźć, chociaż z Ruby wiele wspólnego jeszcze nie mam.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jestem potworem muffinowym. &lt;a href=&quot;http://www.flickr.com/photos/viedzma/tags/muffins/&quot;&gt;Weekend bez pieczenia muffinów jest weekendem straconym&lt;/a&gt;. Nie ma się jednak co oszukiwać, te wypieki nie należą do praco- ani czasochłonnych, więc nie jest żadnym wyczynem w sobotę przed kawą upiec sobie coś słodkiego.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Byłam na urlopie &lt;a href=&quot;http://www.flickr.com/photos/viedzma/sets/72157627670916615/detail/&quot;&gt;nad morzem&lt;/a&gt;. Pogoda była dokładnie taka jakiej należy się spodziewać nad polskim morzem. Raz zmusiłam się do wejścia do wody. Ze względu na warunki atmosferyczne zarządziłam aktywność fizyczną na korcie tenisowym, dwa dni pod rząd, kolejne dwa dni moje ręce odmawiały posłuszeństwa. Brawa dla tej pani.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href=&quot;http://www.flickr.com/photos/viedzma/6090922588/in/photostream&quot;&gt;I will fork you&lt;/a&gt;, and &lt;a href=&quot;https://github.com/aniav&quot;&gt;clean up your code, or fix something a little bit&lt;/a&gt;.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jestem ruda, mam sztuczną inteligencję. Liczę, że ktoś się na to nabierze ;).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href=&quot;http://www.flickr.com/photos/viedzma/tags/mokot%C3%B3w/&quot;&gt;Przeprowadziłam się&lt;/a&gt;.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ostatecznie zerwałam z facebookiem, moje konto jest bezfriendowe i istnieje w celu zapisywania się na eventy oraz podłączania aplikacji facebookowych. Jest mnie natomiast dużo na &lt;a href=&quot;https://plus.google.com/111442148948756573269/about&quot;&gt;Google+&lt;/a&gt;.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Sat, 01 Oct 2011 22:42:53 +0200</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/10/01/broadcast-message-3-kwartal-11/</guid><category>nietechnicznie</category><category>technicznie</category></item><item><title>Porządek musi być... ale chyba tylko u mnie.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/06/13/porzadek-musi-byc-ale-chyba-tylko-u-mnie/</link><description>&lt;p&gt;Im więcej pracuję z innymi ludźmi, to jest pracujemy nad jednym projektem, rozwijamy kod, który został napisany przez kogoś innego, wykorzystujemy kod napisany przez kogoś z zewnątrz tym częściej natykam się na miejsca w których dotyka mnie brak z góry narzuconych norm. Oczywiście jest &lt;a href=&quot;http://www.python.org/dev/peps/pep-0008/&quot;&gt;PEP 8&lt;/a&gt; i temu podobne dokumenty, ale nie wszyscy się to niego stosują w taki sam sposób. Często aplikacje zewnętrzne, które dołączamy do projektów są napisane w inny sposób, ale i tak bardziej opłaca się użyć gotowy kod niż pisać to samo od początku.&lt;br&gt;
Brak odgórnie narzuconych zasad w ramach zespołu/projektu prowadzi do:&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;zbędnych zakomentowanych kawałków kodu - jasne, są sytuacje, kiedy chcemy na jakiś czas wyłączyć część kodu - ale opatrzmy to niezbędnym komentarzem, pozostałe przypadki są zbędne,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;pozostawianiu po sobie nieużywanych metod, zbędnych importów, powtarzających się w kilku miejscach kawałków kodu,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;kluczy tłumaczeń w różnych językach - potem trafiasz na plik, gdzie połowa tekstów jest po polsku, połowa po angielsku i właściwie nie wiesz co z tym zrobić i jakie klucze stosować samemu, a projekt jest już zbyt rozwinięty i nikt nie ma czasu, żeby to przepisać,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;niezestandaryzowanych komentarzy do commitów - jedni piszą po polsku, drudzy po angielsku, niektórzy jak robią coś &quot;na szybko&quot; wcale nie wpisują komentarza,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;bałaganu w kawałkach css/js - jedni wrzucają do osobnych plików, inni dorzucają do pliku html, potem otwierasz stronę i masz kilkanaście razy wywołany &lt;code&gt;$(document).ready(function() {...});&lt;/code&gt;, a znalezienie elementu, który Cię interesuje zajmuje kilka razy więcej czasu,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;niezestandardowane nazewnictwo folderów, katalogów, klas, metod i zmiennych - tu znowu, jedni piszą po polsku, inni po angielsku albo mieszają&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;I pewnie wymieniać można by jeszcze długo. To wszystko takie drobnostki, pierdoły, jak widać innym nie przeszkadzają, ale ja, o ile uważam, że programistką jestem nienadzwyczajną, naprawdę staram się przynajmniej nie utrudniać życia innym. Przepraszam za śmiałość, bo co ja tam wiem. Idę zamiatać w kodzie ;]&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 13 Jun 2011 19:51:20 +0200</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/06/13/porzadek-musi-byc-ale-chyba-tylko-u-mnie/</guid><category>technicznie</category></item><item><title>There's no one home.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/06/07/there-s-no-one-home/</link><description>&lt;p&gt;I nie wiem co z tym zrobić. Pewnie wspominałam już o tym wcześniej. Prywatnie wiele się u mnie nie zmieniło. Zdałam wszystko co miałam zdać na studiach. Magisterka utknęła w martwym punkcie i czeka na lepsze dni. &lt;a href=&quot;http://www.burdastyle.com/profiles/aniav/my_studio/projects&quot;&gt;Szyję&lt;/a&gt;. &lt;a href=&quot;http://picplz.com/user/aniav/pic/65nkv/&quot;&gt;Trochę czytam&lt;/a&gt;. Programuję w pythonie i to jest dobre. Z pozycji &quot;nic nie wiem, nic nie umiem&quot; pół roku temu, przeszłam do &quot;wytłumacz im to&quot;, &quot;popraw po nich&quot; i to też jest dobre. Boję się krytyki swojego kodu, więc go nie upubliczniam, a ewentualne błędy jakie w nim znajduję przerabiam na lambdy i gorzko przeżuwam w samotności. I to jest złe.&lt;br&gt;
Plotę warkocze, eksperymentuję z kuchnią francuską i biegam w szpilkach. Chcę rower miejski z wiklinowym koszykiem i kudłatego psa do wspomnianego koszyka, a Piotrek obiecuje, że mi ten rower wyrzuci przez balkon jeśli nie będę na nim jeździć... więc może pozostanę przy chęciach.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 07 Jun 2011 18:25:10 +0200</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/06/07/there-s-no-one-home/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Better, faster, less facebook.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/05/02/better-faster-less-facebook/</link><description>&lt;p&gt;Jakiś czas temu (2 miesiące?) deaktywowałam swoje konto na facebook.com z myślą, że przywrócę je dopiero po napisaniu magisterki. Potem usunęłam jeszcze swoje konto na blip.pl. Tak, wiem, że robiłam to już wcześniej i na nikim teraz nie robi to wrażenia, jasne i zrozumiałe. Tyle, że teraz mam do tego inne podejście. Wolę się wypowiadać na ten temat bardzo ostrożnie, ale ostrożnie mogę stwierdzić, że się uwolniłam.&lt;br&gt;
Nie chodzi o sam fakt zyskanego czasu, a jest go naprawdę sporo, ale po takim okresie separacji, mam wrażenie, umysł przestawia się w inny tryb. Nie ma biernego absorbowania informacji, które są bezużyteczne.&lt;br&gt;
Teraz nawet w dniu takim jak dziś, kiedy nie muszę iść do pracy, wstaję, robię kawę, jestem gotowa do działania i co ważniejsze - po prostu robię. Jest mi się łatwiej skupić, mniej rzeczy mnie rozprasza. Nie pamiętam już kiedy ostatnio poświęciłam więcej niż pół godziny na bezsensowne gapienie się w monitor (na pewno nie w zeszłym tygodniu - pracowałam po 12h dziennie :P). Nie wierzę też, że siedzenie na facebooku może mnie przybliżyć do moich znajomych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I nawet mimo tego iż nie odczuwam braku tych serwisów społecznościowych, które zjadały najwięcej mojego czasu, podchodzę do tematu jak pies do jeża. Boję się jeszcze powiedzieć, że porzuciłam pomysł przywracania konta na facebooku, chociaż coraz bliżej mi do niego. Co do przywracania konta na blip.pl sprawa ma się nieco inaczej - nie kręci mnie już to tak jak kiedyś, nie mam nic ciekawego do powiedzenia, te osoby, które mnie interesują i tak czytam przez RSS, więc po co mam tam wracać?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 02 May 2011 09:03:13 +0200</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/05/02/better-faster-less-facebook/</guid><category>nietechnicznie</category><category>technicznie</category></item><item><title>Z prawd życiowych Anny W.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/03/25/z-prawd-zyciowych-anny-w/</link><description>&lt;p&gt;Ilość pracy do wykonania ASAP jest odwrotnie proporcjonalna do liczby dni pozostałych do urlopu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakbym tego jeszcze nie wiedziała. Doprawdy.&lt;br&gt;
A zaplanowanie urlopu dokładnie na środek semestru, kiedy kończy się większość przedmiotów jakie w ogóle zostały, to był iście diabelski w swojej genialności pomysł. Będę leżeć na plaży i pisać prace zaliczeniowe. Pfff.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 25 Mar 2011 00:10:43 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/03/25/z-prawd-zyciowych-anny-w/</guid><category>nietechnicznie</category><category>technicznie</category></item><item><title>Naughty Natty</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/03/12/naughty-natty/</link><description>&lt;p&gt;Gdyby wam przyszło do głowy aktualizować Ubuntu do wczesnej wersji Alpha przy użyciu update-managera, to nie zapomnijcie po tej operacji wykonać &lt;code&gt;grub-install&lt;/code&gt;. W przeciwnym wypadku powita was radosne &lt;code&gt;grub rescue&amp;gt;&lt;/code&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A jeśli jeszcze przy okazji rzuciliście się na laptopa bez napędu optycznego, to może na wszelki wypadek przygotujcie sobie zawczasu Live USB.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciocia dobra rada poleca się na przyszłość ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 12 Mar 2011 21:54:40 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/03/12/naughty-natty/</guid><category>technicznie</category></item><item><title>Locomotion!</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/03/03/locomotion/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://cynik.eu/&quot;&gt;Emil&lt;/a&gt; znalazł &lt;a href=&quot;http://mapapkp.appspot.com/&quot;&gt;http://mapapkp.appspot.com/&lt;/a&gt; - czyli mapkę z pociągami odświeżanymi na podstawie danych z GPS (co prawda GPS tylko dla aglomeracji warszawskiej, but still - me likes)).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z tego typu serwisów jest jeszcze dla statków: &lt;a href=&quot;http://www.marinetraffic.com/ais/pl/default.aspx&quot;&gt;http://www.marinetraffic.com/ais/pl/default.aspx&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
i dla samolotów: &lt;a href=&quot;http://www.flightradar24.com/&quot;&gt;http://www.flightradar24.com/&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mogłabym dzień cały klikać po mapie :)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 03 Mar 2011 11:26:13 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/03/03/locomotion/</guid><category>technicznie</category></item><item><title>Let's be outrageous, let's misbehave.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/02/06/let-s-be-outrageous-let-s-misbehave/</link><description>&lt;p&gt;To będzie wpis z serii - ciągle mam normalne życie, dzieją się w nim normalne rzeczy, a ja czasem mam normalną potrzebę o tym napisać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Luty i marzec, to dwa najgorsze miesiące w roku. Żadnych świąt na horyzoncie, żadnych długich weekendów, żadnego zbliżającego się przełomu. Chodzę przybita, mam dość grubych butów, grubych kurtek, szalików, wiatru w uszach, grubych czapek, zimnych stópek i tego, że innym ludziom ciepło przeszkadza, a ja chłonęłabym je ze wszystkich dostępnych stron. Jestem nie do zniesienia, nosi mnie, jestem niezadowolona, wyglądam jakichkolwiek oznak wiosny, robię przegląd szpilek, letnich sukienek i cienkich spódnic. Mam jaśniejszą skórę, czerwony nos i rumień - nie-na-wi-dzę.&lt;br&gt;
WTEM! 06 lutego, +8 stopni, cały śnieg stopniał. Moja racjonalna, pragmatyczna strona, mówiąca, że to za wcześnie i jeszcze będą w marcu koksowniki na przystankach, została spałowana przez tą drugą rozradowaną stronę. Piotrek twierdzi, że jak coś robię, to musi być robione spektakularnie. Zatem, spektakularnie wyrzuciłam wszystko z szafy na środek pokoju, zrobiłam przegląd szpilek, materiału na nieuszyte sukienki, pończoch nie do pary i gdyby nie to, że jest niedziela, rzuciłabym się na mycie okien. Nawet wolę przez kilka dni czuć wiosnę, która jeszcze nie nadchodzi niż się pesymistycznie przygaszać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Lubię filmy Woodiego Allena i stwierdzam to po obejrzeniu każdego następnego. Tzn po każdym stwierdzam na nowo. To trochę smutne, ale nie pamiętam książek i filmów. Nie zapamiętuję emocji. Jest to o tyle bardziej nieprzyjemne, że strasznie je zawsze przeżywam - przy czytaniu książek mam w głowie realne obrazy, sceny śnią mi się po nocach, po filmach przypominam sobie to co obejrzałam i analizuję od nowa. Jak obejrzę coś strasznego, to w nocy boję się iść do kuchni po szklankę wody. A po tygodniu wiele z tego nie pamiętam. Emocje blakną, historie pozostają tylko w zarysie i przypominam sobie, że coś było dobre, albo nie. Albo wcale sobie nie przypominam.&lt;br&gt;
Najmocniej dało mi się to we znaki jak chciałam kupić &lt;a href=&quot;http://pl.wikiquote.org/wiki/Piramidy&quot;&gt;&quot;Piramidy&quot; Pratchetta&lt;/a&gt;, ale nie było w księgarni, po czym dwa dni później znalazłam tę książkę na półce, z zakładką na którejś-dziesiątej stronie. To było w grudniu. Zrobiłam wielkie porządki w książkach - 18 w kolejce. Postanowiłam sobie mocno, że żadnej nowej nie kupię, dopóki tych nie przeczytam. Aktualnie w kolejce jest jeszcze 12.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Swoją drogą, z powodu magisterki, założyłam sobie ban na maszynę do szycia. Założę sobie jeszcze na spotkania towarzyskie jeśli moja motywacja do pisania będzie się utrzymywała na niezmiennym poziomie 0.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A pod koniec marca lecimy na krótkie, niezasłużone, wakacje w Hiszpanii, więc nawet jeśli tutaj zawita lodowa pani, to uda nam się ją trochę przechytrzyć. Sasasa! :)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 06 Feb 2011 22:35:09 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/02/06/let-s-be-outrageous-let-s-misbehave/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Niewydarzonej programistki przemyśleń kilka.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/01/30/niewydarzonej-programistki-przemyslen-kilka/</link><description>&lt;p&gt;Mam takie prywatne osobiste spostrzeżenie, że przedmioty, które lekceważyłam na studiach informatycznych, wracają do mnie jak bumerang, ze zdwojoną siłą. Wraca i bije mnie po twarzy również fakt, że nie umiem się uczyć z książek. Najlepiej daj mi kod, każ go poprawić, przerobić, uzupełnić, rozszerzyć, cokolwiek co nie zaczyna się od tego nieszczęsnego &quot;Hello World&quot;. Szalenie podziwiam i zazdroszczę ludziom, którzy biorą &quot;Thinking in Java&quot;, &quot;przerabiają&quot; i zabierają się za pisanie projektu zaliczeniowego. To tylko przykład, oczywiście zamiast &quot;Thinking in Java&quot; może być klasyka &quot;Język ANSI C&quot;, czy coś innego.&lt;br&gt;
Gorzko się z siebie śmieję i wykonuję mentalne samobiczowanie, bo jak myślę o rozmowie kwalifikacyjnej to nagle mam ciąg skojarzeń: grafy - AAAAA, złożoność obliczeniowa - AAAAA, algorytm bąbelkowy - AAAA, itp..&lt;br&gt;
Moje braki okazjonalnie robią piękne comming-outy, kiedy nagle się okazuje, że atakują mnie operacje na liczbach zmiennoprzecinkowych, albo wolę się wycofać z dyskusji bo interlokutor używa pojęć, których nie do końca rozumiem.&lt;br&gt;
Wtedy silnie postanawiam sobie, że trzeba z tym zrobić porządek, wziąć się w garść, jak nie nauczyłam się wcześniej, to za karę powinnam zrobić to teraz. A następnie moje silne postanowienia zderzają się z rzeczywistością i codziennymi obowiązkami, i nic z nich nie wynika.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tata mówił, żeby się przykładać do machania mopem i do zawodu przystosowywać. To nie. Na złość wszystkim zostałam semi-programistką.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 30 Jan 2011 20:27:59 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/01/30/niewydarzonej-programistki-przemyslen-kilka/</guid><category>technicznie</category></item><item><title>Motywacja++</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/01/26/motywacja/</link><description>&lt;p&gt;Moje studia z pewnością dają mi podstawową znajomość zagadnień z encyklopedii zarządzania, do której nie miałabym pewnie w przeciwnym wypadku potrzeby zajrzeć. Co do pozostałych wartości niesionych taką drogą edukacji to śmiem w nie bardzo wątpić. Aczkolwiek nigdy nie miałam jakiejś wybitnej zdolności do przystosowywania narzucanej wiedzy, a studentką jestem raczej marną.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dzięki tej podstawowej wiedzy z zarządzania odkryłam, że lifehacking mojej chęci do pracy (zarówno tej zawodowej, jak i pozazawodowej), mojej motywacji i efektywności dokonał się poprzez coś co nazywa się struktura zadaniowa. Konkretniej, byłam do tej pory przekonana, że jestem okazem niezorganizowania, że zabranie się za jakikolwiek większy projekt wymaga całego dnia wolnego... który potem i tak w połowie marnowałam na bezsensownym chłonięciu głupot z internetu. Nagle okazało się (i nie będzie to dla nikogo niczym odkrywczym), że wystarczy podzielić zadanie na niewielkie mało skomplikowane elementy, dołożyć do tego przyjazną listę ToDo i gotowe. Zakończenie każdego małego zadania wyzwala przyjemny sense of achievement. Małe zadania łatwiej oszacować czasowo i wszystko się tak jakoś przyjemniej toczy, bardziej się chce, łatwiej realizuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A ten wpis też był dodany do ToDo. Idę skreślać :)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 26 Jan 2011 19:22:58 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/01/26/motywacja/</guid><category>nietechnicznie</category><category>technicznie</category></item><item><title>Aaaaapranie brudnych pieniędzy oferuję.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/01/16/aaaaapranie-brudnych-pieniedzy-oferuje/</link><description>&lt;p&gt;Pragnę zawiadomić iż polskie banknoty nie psują się w praniu i nadają się do użytku po wyjęciu z pralki.&lt;br&gt;
Myślę, że moje dokonania łazienkowe zakrawają na pralniczą ekwilibrystykę i boję się co będzie dalej, bo może jednak lepiej nauczyć się na błędach cudzych, zamiast uprać kota czy inną fretkę zupełnym przypadkiem.&lt;br&gt;
Całe szczęście dla kotów, że żaden sobie mnie nie wybrał na żywiciela.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 16 Jan 2011 22:04:12 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/01/16/aaaaapranie-brudnych-pieniedzy-oferuje/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Szukamy Jakuba!</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/01/14/szukamy-jakuba/</link><description>&lt;p&gt;&lt;strike&gt;Społeczności internetowe łączą ludzi. Do tej pory obserwowałam tylko poszukiwania cudzych znajomych na facebooku, teraz szukamy naszego znajomego Jakuba Zwolskiego. Roześlijcie, porozklejajcie, miejcie oczy wkoło głowy, oby się znalazł jak najszybciej!&lt;/strike&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Edit: Jakub się znalazł. Niestety nic więcej nie wiem.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 14 Jan 2011 09:56:44 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/01/14/szukamy-jakuba/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Sierota po amaroku 1.4.</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/01/09/sierota-po-amaroku-1-4/</link><description>&lt;p&gt;Dobrze jest czasem pożalić się na blipie, że się ciągle jest cierpiącą sierotą po Amaroku 1.4. Od czasu wydania amaroka 2.x, który nie przypadł mi do gustu z wielu względów, przetestowałam wiele playerów. Był &lt;a href=&quot;http://banshee.fm/&quot;&gt;banshee&lt;/a&gt;, &lt;a href=&quot;http://code.google.com/p/quodlibet/&quot;&gt;quodlibet&lt;/a&gt;, &lt;a href=&quot;http://www.listen-project.org/&quot;&gt;listen&lt;/a&gt;, &lt;a href=&quot;http://projects.gnome.org/rhythmbox/&quot;&gt;rhythmbox&lt;/a&gt;, &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Beep_Media_Player&quot;&gt;bmpx&lt;/a&gt;, &lt;a href=&quot;http://www.exaile.org/&quot;&gt;exaile&lt;/a&gt;, ale wszystkie miały jedną podstawową wadę - nie były amarokiem.&lt;br&gt;
Dla mnie największym ich munusem było rozgraniczanie obsługi plików z muzyką i plików z listami odtwarzania. To nie ja powinnam zajmować się rozróżnianiem obsługi list odtwarzania i pojedynczych utworów do dorzucenia do listy, to program powinien robić za mnie. Klikam na listę - otwiera mi się lista, klikam na plik - dodaje się do kolejki odtwarzania. W większości programów listy odtwarzania trzeba wybierać z menu Plik → wybierz plik itd., w części z nich właściwie trzeba podać url strumienia. To nie jest user friendly.&lt;br&gt;
Część z programów nie umożliwiała wybrania jednego katalogu do odtworzenia, a ja muzykę trzymam w katalogach o strukturze YYYY-MM i chciałabym posłuchać kawałków, które podobały mi się w zeszłym miesiącu, a nie szukać ich w bibliotece.&lt;br&gt;
I może tak jest ok, wszystkim to odpowiada, a ja mam kompletnie inne upodobania w tym względzie, ale mnie ciągle brakowało amaroka&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://blip.pl/s/276952493&quot;&gt;Pożaliłam się na blipie&lt;/a&gt; i znalazł się odpowiedni odzew. Najpierw dostałam info &lt;a href=&quot;http://blip.pl/s/277063497&quot;&gt;jak przerobić amaroka 2.2, żeby wyglądał jak 1.4&lt;/a&gt;, a potem ^cosmoz podrzucił link do &lt;a href=&quot;http://www.clementine-player.org/&quot;&gt;clementine&lt;/a&gt;. Z clementine jest tak jak być powinno + jest obsługa playlist w zakładkach, której brakowało w amaroku ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 09 Jan 2011 12:05:12 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/01/09/sierota-po-amaroku-1-4/</guid><category>technicznie</category></item><item><title>Opóźnione podsumowanie 2010</title><link>http://ania.jogger.pl/2011/01/02/opoznione-podsumowanie-2010/</link><description>&lt;p&gt;Opóźnione, gdyż VAIO się wzięło i zawinęło. Tzn. właściwie najpierw padło USB, potem bluetooth (potem im się odmieniło i odżyły). Obawiam się, że płyta główna nieuchronnie zbliża się do autodestrukcji. A ja mam mgr na karku i nie mogę sobie pozwolić na pracę na komputerze, który może mi w każdym momencie umrzeć całkowicie. Tak więc teraz jest &lt;a href=&quot;http://www.engadget.com/2010/09/28/lenovo-thinkpad-edge-11-review/&quot;&gt;tak&lt;/a&gt; i tak:&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.flickr.com/photos/viedzma/5313248985/&quot; title=&quot;Domo desktop! by anna.warzecha, on Flickr&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://farm6.static.flickr.com/5043/5313248985_7a8c9b4aa5.jpg&quot; width=&quot;500&quot; height=&quot;281&quot; alt=&quot;Domo desktop!&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A w 2010 udało się:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;założyć sobie na zębach druciane rusztowanie (planowane od dawna)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;przekwalifikować się w kierunku wyższego poziomu programistycznego wtajemniczenia (PHP → Python)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;narzucić rutynę uprawniania sportu (od 3 miesięcy w miarę regularnie chodzę na fitness, i co ważniejsze, ciągle mam z tego fun!)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;dużo podróżować - byłam: w Bieszczadach, nad Bałtykiem, na Mazurach, w Niemczech (weekend w Berlinie) i na Węgrzech (nad Balatonem z wycieczkami do Wiednia i Budapesztu)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;podjąć wspólną decyzję o zamieszkaniu razem z Piotrkiem, która póki co nie okazała się w najmniejszym stopniu niesłuszna ;]&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zebrać się w sobie i zrobić odpowiedni użytek z maszyny do szycia, co do tej pory skończyło się trzema samodzielnie uszytymi kawałkami odzieży (z czego jeden skurczyłam w praniu...)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zapełnić miejsce w szafie 8 nowymi parami szpilek (tak, chodzę w nich!)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;nie rzucić studiów, i ok - ja nie traktuję tego jako osiągnięcia, ale jak ludzie słyszą, że studiuję i pracuję, to robią z tego wielkie halo, no więc niech będzie w tej kategorii ;)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Nie udało się:&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;czytać więcej książek (kilkanaście pozycji to naprawdę niewiele)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;odpowiednio zachowywać na drodze, ale spokojnie - nadrobię to w roku bieżącym, bo z 14 punktami karnymi zebranymi w grudniu, zrobiłam się grzeczna i poprawna jak żadna inna dziewczyna za kierownicą&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ograniczyć uzależnienia od serwisów społecznościowych (damn, lubię je!), a co za tym idzie lepiej zarządzać czasem&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zbudować sobie solidnych oszczędności - rozpuściłam się jak dziadowski bicz :|&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Na 2011 rok główne postanowienia to obrona mgr w terminie i większe skupienie na rozwoju zawodowym ;)&lt;br&gt;
Mniejsze to np. zmuszenie się do korzystania z kalendarza/list ToDo i poprawienie zarządzania czasem.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 02 Jan 2011 19:54:17 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2011/01/02/opoznione-podsumowanie-2010/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Świątecznie.</title><link>http://ania.jogger.pl/2010/12/23/swiatecznie/</link><description>&lt;p&gt;Spoglądam na wypowiedzi znajomych i mniej znajomych na blipie, facebooku, słucham co mówią na żywo i jest mi trochę smutno. Ludziom nie chce się cieszyć świętami, nie chce im się mieć &lt;b&gt;wesołych świąt&lt;/b&gt;. Na dobrą sprawę robią wszystko, żeby te święta zepsuć. Sobie i innym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I nie mówię o ludziach, którzy twierdzą, że są ateistami, bądź są innej wiary niż ich rodziny. Jestem w stanie zrozumieć, że i dla jednych i dla drugich czas około-świąteczny jest męczący. Nie mówię też o ludziach, którzy od wielu lat są skłóceni z rodzinami - rozumiem, że są sytuacje nie do rozwiązania, bądź trudne do rozwiązania.&lt;br&gt;
Mówię o ludziach, którzy nie mają najmniejszej ochoty zrobić czegokolwiek, żeby święta rzeczywiście były radosne.&lt;br&gt;
Cała marketingowa papka, Last Christmas w głośnikach już miesiąc przed świętami, tłum w centrach handlowych - to wszystko jest w stanie zirytować niejednego, ale przecież w samych świętach nie o to chodzi. To przecież nie jest tak, że wszystkie inne rodziny dogadują się bez problemu, a Tobie pozostaje rozłożyć ręce i powiedzieć, że u Ciebie to jest trudniejsze i Ty nie umiesz. Do cholery, to wszędzie jest trudne mniej lub bardziej, ale jeśli się nie postarasz, to &lt;b&gt;na pewno&lt;/b&gt; nie będziesz miał wesołych świąt.&lt;br&gt;
Jeśli natomiast podejdziesz do tematu z odpowiednią ilością dobrego humoru, olejesz poruszanie drażliwych kwestii, postarasz się pomóc, a nie utrudniać, to może będzie lżej? Może nie wszystko od razu będzie idealnie. Może ciocia Józefina znowu zapyta Cię czy masz już narzeczonego, dziadek po raz setny opowie Ci historię o tym jak to w czterdziestym dziewiątym gonił łaciatą krowę przez pole, może mama kolejny raz będzie Ci mówić jak masz zawiesić łańcuch na choince, albo, że źle się ubrałaś(eś). Ale może jeśli się trochę postarasz to w te święta będzie odrobinę lżej, a przy następnych jeszcze lżej? Może można porozmawiać i poprosić, żeby druga strona też się postarała? Przecież da się podejść do tego bez napinania. Atmosfera świąteczna sama się nie zrobi, Ty sam stanowisz jej część i to Ty decydujesz czy chcesz jej dopomóc, czy zaszkodzić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z okazji tych świąt życzę Ci, żeby Ci się chciało. Żebyś nie traktował swojej rodziny jak kogoś obcego, żebyś mógł się wyspać, wypocząć, najeść i, żebyś miał trochę świętego spokoju.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 23 Dec 2010 20:01:54 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2010/12/23/swiatecznie/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Dwubitowa sukienka!</title><link>http://ania.jogger.pl/2010/12/13/dwubitowa-sukienka/</link><description>&lt;p&gt;Uszyłam na podstawie zdjęć &lt;a href=&quot;http://www.shabbyapple.com/p-384-madison-ave.aspx&quot;&gt;sukienki z shabbyapple.com&lt;/a&gt;. Chyba czas na bloga szafiarskiego, czy coś.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.flickr.com/photos/viedzma/5257245142/&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://farm6.static.flickr.com/5204/5257245142_9f65ca02f2_z.jpg&quot; width=&quot;292&quot; height=&quot;640&quot; alt=&quot;P10408401&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 13 Dec 2010 09:11:38 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2010/12/13/dwubitowa-sukienka/</guid><category>nietechnicznie</category><category>technicznie</category></item><item><title>Trudne początki</title><link>http://ania.jogger.pl/2010/12/05/trudne-poczatki/</link><description>&lt;p&gt;Miałam do 1 grudnia wysłać konspekt pracy mgr. Taki dokument, w którym byłoby widać czy umiem się zastosować do standardów ustawiania marginesów, wielkości i rodzaju czcionki, sposobu numeracji stron i tak dalej. Już wcześniej postawiłam sobie za punkt honoru nauczyć się &lt;a href=&quot;http://www.latex-project.org/&quot;&gt;LaTeX&lt;/a&gt;-a i użyć go do pisania pracy dyplomowej. Zabrałam się wczoraj popołudniu (errm, zapomniało mi się wcześniej :P) za tworzenie tego krótkiego konspektu i przypomniały mi się początki programowania w ogóle.&lt;br&gt;
Zmieniam ustawienia odnośników do literatury - wyświetla cały wpis zamiast punktu, zmieniam jeszcze inaczej - wyświetla punkt, ale nie da się wyświetlić zawartości na innej stronie niż podsumowanie literatury. Importuję pakiet do lustrzanej numeracji na stronach parzystych i nieparzystych - zmieniają mi się marginesy. Ciągle pod górę. Pobrałam jeszcze wcześniej pliki .tex z wydziału elektrycznego Politechniki - zdecydowanie łatwiej jest mi przerabiać coś co już istnieje i działa, niż zaczynać od zera. Po całym popołudniu, wieczorze i dzisiejszym poranku wyrzuciłam z pierwotnej wersji plików z uczelni 90% ustawień i modyfikacji wprowadzonych na potrzeby wymogów wcześniej wspomnianego wydziału. Wprowadziłam swoje modyfikacje. Wprowadziłam - to brzmi tak lekko. To była droga przez mękę. I mimo iż zdecydowanie lepiej rozumiem taką drogę przez mękę w porównaniu z operowaniem na rysunkach wstawianych w, chociażby, Open Office, to zakończyłam proceder zniechęcona i poirytowana. Po części przeciwnościami, po części swoją nieporadnością. Zawsze mam wrażenie, że inni uczą się takich rzeczy szybciej i jakoś łatwiej przychodzi im ich zrozumienie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wygenerowany pdf wysłałam do akceptacji... a w odpowiedzi dostałam prośbę o .doc.&lt;br&gt;
Opad rąk.&lt;br&gt;
Długo i kwieciście opisałam swoją sytuację zaznaczając, że nie chciałabym być dyskryminowana ze względu na technologię (a Microsoft Office nie jest dostępny w MSDNAA). Przewidywałam jakieś katastrofalne w skutkach odpowiedzi. Czarne scenariusze, itd.. A dostałam info, że powinnam była załączyć tylko krótkie wyjaśnienie dlaczego jest .pdf, a nie .doc. Chyba nie muszę mówić, że poczułam się jak ostatnia kretynka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Swoją drogą &lt;a href=&quot;http://kile.sourceforge.net/&quot;&gt;Kile&lt;/a&gt; jako edytor do LaTeX-a niby się sprawdza, ale &lt;a href=&quot;http://projects.gnome.org/gedit/&quot;&gt;Gedit&lt;/a&gt; + &lt;a href=&quot;http://sourceforge.net/projects/gedit-latex/&quot;&gt;gedit-latex-plugin&lt;/a&gt; wydają mi się zdecydowanie przyjaźniejsze. No i to &quot;K&quot; w Kile trochę mi drażni oko ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 05 Dec 2010 22:43:44 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2010/12/05/trudne-poczatki/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Blondynka mode</title><link>http://ania.jogger.pl/2010/11/29/blondynka-mode/</link><description>&lt;p&gt;Piękna pogoda, doprawdy, rewelacyjna. Z niejakim przerażaniem spoglądam na informację o pogodzie w penelu Gnome, która z godziny na godzinę pokazuje niższą temperaturę i mam nadzieję, że nie zamarznę gdzieś na Wilanowie w drodze na odrutowanie szczęki.&lt;br&gt;
W zeszłym roku w zaspach śniegowych usiłowałam znaleźć miejsce parkingowe koło uczelni. Dopóki samochód się toczył, to jakoś jeszcze szło, ale miejsca nie znalazłam, zawróciłam, kierowałam się do wyjazdu z parkingu, z naprzeciwka jechał samochód więc musiałam się zatrzymać i go przepuścić. Pod śniegiem był lód. Nie mogłam ruszyć.&lt;br&gt;
Wysiadłam zobaczyć jak sytuacja wygląda. I teraz... większość małych samochodów ma napęd na przód, mój samochód ma napęd na przód, w związku z czym jak wzorowa blondynka, zaczęłam sobie oglądać tylne koła.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kurtyna. Tej pani już podziękujemy.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 29 Nov 2010 15:17:36 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2010/11/29/blondynka-mode/</guid><category>nietechnicznie</category></item><item><title>Misssewing</title><link>http://ania.jogger.pl/2010/11/19/misssewing/</link><description>&lt;p&gt;Rok temu kupiłam sobie maszynę do szycia. Z maszyny korzystać potrafię w stopniu pozwalającym na wszelkie przeróbki krawieckie, w liceum przerabiałam co się dało i jak się dało. Koszulę w wielkie żółte i czerwone kwiaty, z bufami, wiązaną u dołu, znalezioną na strychu przerobiłam do standardowej koszulowej formy. Nosiłam ją sama, potem moja siostra... a teraz podobno jej koleżanka. Ponieważ do starego Łucznika straciłam dostęp w momencie wyprowadzenia się od rodziców, to wreszcie zainwestowałam we własną maszynę. Przymierzałam się, chodziłam dookoła i wreszcie zabrałam się za pierwszy wykrój. Nie jest to notka na miarę szafiarskiego bloga, no worries ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wykroje mają to do siebie, że trzeba je przerysować na coś co będzie można wyciąć i używać do odrysowywania na tkaninie i wycinania z niej odpowiednich elementów. Mają też do siebie to, że wykrojów na jednym arkuszu z gazety jest kilka-kilkanaście, do tego dwustronnie, więc nie można ich tak po prostu wyciąć - trzeba je przerysować. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że mogę napotkać problemy przy przerysowywaniu na gazetę. Kalki w domu nie posiadam, a w ogóle zakup takiego, wydawałoby się kiedyś, podstawowego elementu papierniczego to nie prosta sprawa (tak samo jak zakup zwykłego papieru listowego, nie papeterii, papieru listowego).&lt;br&gt;
Zabrałam się za odrysowywanie na gazetę i... okazało się, że nie jest to takie trywialne, bo po położeniu gazety na wykroju niewiele było widać z tego co jest pod spodem. Była sobota popołudniu, jakoś nie widziałam szans na znalezienie kalki gdziekolwiek w pobliżu, a byłam już dość zdeterminowana, żeby zacząć proces szycia! :)&lt;br&gt;
To fascynujące jak dziwne i jak głupie zarazem pomysły mogą przyjść do głowy... chociaż działają. Ustawiłam dwie podpory z książek na wysokość ok 50cm nad blatem biurka, na książkach oparłam szybę (znalezioną w szafce, pewnie jakaś półka szklana), pod szybę wsunęłam lampkę biurkową i na takiej konstrukcji położyłam wzór wykroju i gazetę. Podświetlenie od spodu znacznie zwiększyło widoczność linii wykroju i można go było odrysować na gazecie...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dalej było już dość standardowo, wycięłam i uszyłam. A przy okazji wizyty w sklepie z tkaninami dowiedziałam się gdzie można dostać półpergamin do wykrojów, nie będę musiała kombinować z gazetą... ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 19 Nov 2010 22:13:52 +0100</pubDate><guid>http://ania.jogger.pl/2010/11/19/misssewing/</guid><category>nietechnicznie</category></item></channel></rss>
