Shouldn't you be working?

25 komentarzy

Nie wiem czy są jakieś sposoby na leczenie uzależnienia od serwisów społecznościowych, ale na mnie żadne do tej pory skutecznie nie działały. Jak objawia się takie uzależnienie? Włączasz przeglądarkę w konkretnym celu, chcesz znaleźć rozwiązanie problemu albo przeczytać dokumentację, a po pół godziny spostrzegasz, że ojej siedzę na facebooku i bezmyślnie klikam.

Próbowałam już wielu metod zaradczych, z których kasowanie kont miało najlepszy i najbardziej miarodajny skutek. Niestety posiadanie pracy i zainteresowań związanych z tematem, wcale tej sprawy nie ułatwia. I nie jest to nawet kwestia wycięcia konkretnych serwisów społecznościowych. Był IRC, można było ślęczeć przy nim bez sensu all night long. Potem pojawił się jogger i można było pół dnia scrollować stronę główną albo wdawać się w dyskusje w komentarzach (remember?). Potem poszło już z górki, bo pojawił się blip, facebook, nasza klasa.

To nie jest problem jednego serwisu, to problem polegający na znikomej bezpośredniej dotkliwości ślęczenia na tych serwisach.

Kwarantanny? Sure. Są bardzo skuteczne, dają złudne poczucie kontroli nad sobą i otoczeniem. Nawet jeśli z takiej kwarantanny nie wróci się na porzucony serwis społecznościowy, to zawsze pojawiają się kolejne (oh hi G+, I love you!). I przecież już tak silnie kontrolujesz swoje poczynania w internecie, że nic się nie stanie jeśli raz dziennie, na chwileczkę, na momencik wejdziesz sobie na serwisik i zobaczysz co tam u innych.

Gdzieś po drodze pojawiają się jeszcze smartfony. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy na swoim smartfonie nie sprawdzał maila w środku nocy. W międzyczasie też spopularyzowała się grywalizacja w społecznościówkach. Można było np zdobyć badge za 10 wizyt na siłowni/fitnessie w ciągu 30 dni (można zgadywać kto go solidnie wypracował) na foursquare.

I nadal szukam rozwiązania, a wszystkie zdają się być zbyt doraźne. Szczęśliwie byłoby gdybym nie umiała obejść takich zabezpieczeń jak StayFocusd, a najwygodniej byłoby, gdyby ktoś miał roota na mojej stacji roboczej i kontrolował iptables, tak, żebym nie miała do niego dostępu.